Projektowanie stron internetowych ideox.pl

projekt Trophy

 

Specyfikacja:

Marka: MZ
Model: ES 250/2 Trophy
Rok prod.1972
Pojemność: 246 ccm
Stopień sprężania: 8,5:1
Waga: 156kg
Moc: 19KM
V-max: 120 km/h


      Historia mojej MZ rozpoczęła się w 1973 roku, kiedy to została kupiona przez przyszłego dziadka mojego kuzyna (przyszłego bo kuzyn urodził się dopiero w 90 roku :P ). Motocykl zakupiono na "kartkę". Od początku do końca służył jako jedyny pojazd w rodzinie. Po drodze przeszedł jeden remont silnika (śrubka w komorze spalania porysowała cylinder - jak się tam znalazła , nikt nie wie :) ).. Motocykl od nowości garażowany, stąd też jego bardzo dobry stan.

     Motocykl był ubezpieczony i z ważnym przeglądem. Jak się też dowiedziałem oryginalnie nie był czerwony. Został po prostu, tak z życzenia samego właściciela po kilkunastu latach przemalowany.

 

     Zakupiony sprzęt przez 2 lata od zakupu przebywał w moim rodzinnym domu, który odwiedzałem w przerwach semestralnych. Brak garażu podczas studiów uniemożliwiał cieszeniem się z jazdy na co dzień. Zmieniło się to dopiero na 4 roku, kiedy to przeprowadziliśmy się do mieszkania z małym schowkiem pod blokiem, w którym mogłem trzymać MZ. Wtedy to odbywając najdłuższą na niej podróż , bo aż 160 kilometrową, MZ trafiła do Krakowa. Tam też została w brutalny sposób "rozebrana" :) do najmniejszej śrubki i spakowana w kartonach, w których po roku kolejny raz wróciła do rodzinnego domu, tym razem w bagażniku poczciwej E jedenastki. W między czasie zawiozłem ramę i inne elementy metalowe do malowania proszkowego. I tak kolejne pół roku w dosłownym rozstrojeniu spędziła na poddaszu czekając aż zbiorę siły i pieniądze na remont. 

Odpowiedni czas nadszedł tuż po tym jak obroniłem prace magisterską i byłem na etapie szukania pracy. MZ jeszcze raz odbyła podróż w kartonach do ciepłej piwnicy, gdzie się zaczęło to co ja nazwałem remontem:

A oto co nastąpiło:
1. Silnik i niemal wszystkie aluminiowe elementy zostały poszkiełkowane
2. Wypolerowane felgi (masa pracy, żeby wyglądało jak wygląda, tym bardziej jak ktoś poleruje tylko ręcznie) - papier od 120,320,500,800,1200 i na koniec pasta polerska) - uwierzcie mi 5 dni po 2  godziny polerowania i odciski na rękach :/ .
3. Nowe łożyska w piastach + nowe chromowane szprychy (jeszcze nie centrowane przez profesjonalistę)
4. Zakupione masę części, od gumek, linek po instalację elektryczną, akumulator, tulejki, koreczki, reperaturki gaźnika,  podkładeczki, szklaneczki - grubo ponad 1500 zł. 
5. Wszystkie blachy szpachlowane i wygładzane własnoręcznie - malowanie już z pomocą znajomego lakiernika, który instruował mnie w tych pracach i od którego się wiele nauczyłem.
6. Chromowanie to kolejne 300 zł, a chromowane tylko kolanko, lampa, uchwyt tłumika i jakaś pierdoła.
7. Złożenie tego wszystkiego, spasowanie i samo zastanawianie się "co tu jeszcze powinienem zrobić" zajęło mi z 2 miesiące, po których powiedziałem że motocykl jest ukończony w 95%. Oczywiście się myliłem . Bo do tej pory znajduje pewne niedoskonałości i ot chociażby 2 tygodnie temu znowu przyszła paczka za 200 zł z ...... hmmmm no własnie, jakimiś pierdołkami, gumeczką, uszczeleczką i plasticzkiem :)

Kilka fotek z remontu. Zdjęć w pełnej okazałości po remoncie jeszcze nie ma i czekam z tym do wiosny. 

 

   .....